poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Rozdział 1

Kiedy na imprezie zakończeniowej wakacje mój chłopak (Greg) zdradził mnie z moją koleżanką z przeciwnej klasy (Kelsey), zaczełam jeszcze bardziej rozumieć mojego ojca i to co czuł po zdradzie matki.
      Nie mogłam wyobrazić sobie tego co będzie w szkole bo gdy dwoje najpopularniejszych ludzi w towarzystwie kłóci się a co najgorsze kończy się to rozstaniem to cała szkoła huczy od plotek.
        Budzik obudził mnie dokładnie o 6:40. To był pierwszy dzień w szkole. Nieunikniony i niechciany. Powolnie wstałam z łóżka i po całej stercie porozwalanych ubrań udałam się do łazienki. Panował tu taki syf jak na śmieciowisku i dlatego w takich momentach dziękowałam że mam własną łazienkę.
Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam make-up, przebrałam się, złapałam swoją torbę i zbiegłam do kuchni. Na stole leżała mała karteczka z wiadomością : ,,Miłego pierwszego dnia ! Wracaj od razu po szkole"
-Gdybyś tylko wiedział co się dzieje ... - powiedziałam sobie pod nosem i wyjęłam płatki oraz mleko. To było moje codzienne śniadanie. Szybko założyłam boty i pobiegłam do swojego ukochanego Land Rovera, którego dostałam od taty na szesnaste urodziny udając się do szkoły. Po drodze dostałam sms-a od Chanel że już czeka na mnie w klasie dlatego postanowiłam się pospieszyć.
Szybko zaparkowałam auto i weszłam do środka. Od razu wszystkie oczy zwrócone były na mnie, a swoje imię słyszałam we wszystkich szeptach, mimo że chyba wszyscy myśleli że jestem głucha.
Odebrałam swoje podręczniki z sekretariatu i odłożyłam do szafki zabierając tylko potrzebną, notatnik i od razu przemieszczając się do klasy.
O razu zauważyłam kilku nowych uczniów, których przelustrowałam od góry do dołu, ale tak naprawdę moją uwagę przykuł tylko jeden chłopak. Był cholernie przystojny i skądś już go znałam. Po kilku minutach zawiechy usadowiłam się na miejscu obok Chanel i przywitałam się z nią całusem w policzek.
- Serio tak dobrze się trzymasz czy wysmarowałaś sobie zęby tą gorzką mazią ? - spytała. Nie miałam ochoty rozmawiać o Gregu. Tak naprawdę dopiero po naszym spotkaniu zrozumiałam że wcale go nie kochałam. Było mi przykro tylko z powodu tego że ludzie ciągle plotkowali, a ja nie zawsze byłam na to odporna.
- To przecież nasz ostatnia klasa ! - przypomniałam jej szczęśliwym tonem. -Teraz mam zamiar tylko się bawić- oznajmiłam otwierając podręcznik - Bez Grega- dodałam. - A co to za nowy koleś ?- dyskrwtnie skinęłam na chłopaka dwie ławki za nami.
- Serio? - spojrzała na mnie jak na debila.
-Co ? - zmarszczyłam czoło.
- To przecież Justin Bieber. - wytłumaczyła.- Zna go każdy na świecie, tylko nie ty ?- spytała twierdząc że to nie możliwe.
-Nie no, coś kojarzę - przytaknęłam tylko dlatego żeby uniknąć kilkugodzinnego wykładu o jakimś chłopaku.
I właśnie na tym skończyła się nasza rozmowa, gdyż do klasy weszła masz nauczycielka od angielskiego.
- Dzień dobry ! - krzyknęła żeby wszystkich uciszyć.
- Jestem Saly Falson i będę uczyła was języka angielskiego. Witam nowych i starych uczniów. Przechodzimy do lekcji - powiedziała.
Bardzo lubiłam tę nauczycielkę. Była bardzo rzeczowa i nigdy nie owijała w bawełnę.
 Lekcje szybko minęły nawet kiedy Greg miał je razem ze mną, aż zaczęła się przerwa obiadowa. Zawsze siedziałam z Chanel i całą drużyną koszykówki, ale tym razem usiadłyśmy same. W sumie było mi to na rękę bo czasami lubiłam pobyć sama, ale zaraz dosiedli się do nas Liam (chłopak Chanel) i ten cholernie rzystojy Justin.
- Zgadnijcie kogo przyjęli do naszej drużyny koszykówki ? - spytał Li pokazując na Justina. - A no tak...Poznajcie się - w końcu się skapnął !- Justin, to jest Deyna- wskazał na mnie.- A to moja piękna dziewczyna Chanel - wskazał na przyjaciółkę.
-Ej! A ja to nie jestem piękna ? - powiedziałam śmiesznie wściekła.
-Przystojna- puścił mi oczko.
Ja zawsze mówiłam na niego że jest ,,piękny", dlatego on nazywał mnie ,,przystojną"
- A propos, miło mi cię poznać i gratulację - podałam rękę Bieberowi, a on mnie w nią pocałował.
- Ale serio nie wiedziałyście kim jestem ? - spytał niedowierzając.
- Ja wiedziałam - pochwaliła się Chan. - Ale Deyna żyje jeszcze w XX wieku - zaśmiała się.
- To będzie miała okazję usłyszeć go na żywo w sobotę u mnie na imprezie - Li szeroko się wyszczerzył.
- Nawet dam wybrać ci piosenki, śliczna - dodał Bieber.
Hmm... ,,śliczna"? Pewnie gdyby nie był tag gorący to już dawno dostałby po mordzie.
Sztucznie się uśmiechnęłam.
- Ciężko z tym będzie. Przecież wiecie jaki jest mój ojciec- zacisnęłam zęby.
- Możesz powiedzieć że będziesz u mnie nocować - Chan podsunęła patent, który stosowałyśmy już z tysiąc razy na moim ojcu, za każdym razem coś odwalał, ale nie miałam wyjścia. Chciałam się zabawić.
- Spróbujemy - zaśmiałam się i przeprosiłam na chwilę towarzystwo, aby udać się po szejka. Nie mogło obyć się bez zaczepki Grega.
- Możemy porozmawiać ? - spytał
- Nie ! - nie zmierzyłam go wzrokiem i specjalnie kręcąc tyłkiem poprostu go olałam.
Nigdy nie odpuszczał dlatego złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Miałam dość tych gierek. Myślał że jestem bez wyjścia, ale wcale tak nie było. Od razu bez namysły wylałam mu na głowę kubek z waniliowym szejkiem. Od razu mnie puścił i wkurzony wybiegł ze stołówki. Jedyne czego było mi szkoda to mój szejk. Dlatego kupiłam nowego i wróciłam do stolika.
Już wtedy każdy wiedział że ze mną nie można zadzierać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejjjjjjjj! Pierwszy rozdział już jest ! Czytajcie ! I niech wam się podoba ! <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz